O mnie

Moje zdjęcie
Joginka zakochana w poznawaniu kultur, językach: obcych i tym ojczystym oraz pisaniu w nich niestworzonych rzeczy. Od ponad 2 lat mieszkająca na wulkanicznej Lanzarote. Masz pytanie?Chcesz się ze mną czymś podzielić? NAPISZ DO MNIE! lanzarote.blog@gmail.com

sobota, 20 października 2012

Wschody i zachody słońca na Lanzarote

Jest już ciemno. Piszę do do was o 20:27 czasu lokalnego. Słońce pożegnaliśmy już dobre 30 minut temu - dni stają się wyraźnie krótsze. Jeśli chodzi o wschód słońca -  wstawałam dzisiaj o 7:00 na poranną sesję jogi i było jeszcze ciemno.
Pierwsze przejaśnienia zobaczyć można dobrze po godz. 7:00, a zupełnie jasno jest mniej więcej 7:30 - 40.

Dzisiaj obudziłam się wcześnie, aby powitać słońce powitaniami słońca na plaży, jednak moje ambitne, jogiczne plany ponownie pokrzyżował DESZCZ (sic!). Pogoda mocno zaskakuje. Deszcz padał, na szczęście, tylko rano. Mam nadzieję, że to już koniec "pory deszczowej", bo do zrobienia czeka w koszu pranie.

O 8:30, wyjogowana (domowo) poszłam popływać do Las Cucharas. Przywitał mnie spokojny ocean, przyjemna temperatury wody i piękne, już prawie w pełni wzniesione na horyzoncie słońce. Cisza, pusta plaża, żadnych pływaków, tylko ja. Cudownie tak się pływa o poranku (jak to już 1000 razy pisałam), szczególnie o wschodzie słońca.

Na Lanzarote kolory nieba są naprawdę spektakularne, zarówno rano, jak i wieczorem. Polecam przekonać się samemu, tego nie oddadzą żadne słowa, ani nawet zdjęcia. Wiem, że wczesne wstawanie to bolesna sprawa (szczególnie na wakacjach), ale takie doświadczenie to prawdziwy lek przeciwbólowy.

Poniżej zdjęcia zachodu:
Villa de Teguise - najstarsza część wyspy, te "góry" to pozostałości po wulkanach, dodają magii takim chwilom.

Arrecife, La Playa del Reducto poczas odpływu - przy brzegu widać wulkaniczne kamienie, które podczas przypływu są częścią dna



A tu zdjęcie wschodu słońca. Zdjęcie robione z mojego tarasu - widok na niebo nad plażą Las Cucharas. Widzicie księżyc? :) Niskie chmury o przeróżnych kształtach na raz to też coś bardzo charakterystycznego dla Lanzarote.



Te zdjęcia nie oddają pełnego piękna (ani nawet jednej dziewiątej) niebiańskich spektakli. Nie znalazłam się jeszcze w odpowiednim czasie i miejscu z aparatem w ręce. Według mnie, jednak, nawet najlepsze zdjęcie nie zastąpi bycia tutaj, oglądania i CZUCIA tego wszystkiego na własnej skórze.
Żegnam się tymczasem i udaję się, albo na wieczorny wypoczynek, albo na jakąś fiestę. To się jeszcze okaże :)

Buenas noches!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz