O mnie

Moje zdjęcie
Joginka zakochana w poznawaniu kultur, językach: obcych i tym ojczystym oraz pisaniu w nich niestworzonych rzeczy. Od ponad 2 lat mieszkająca na wulkanicznej Lanzarote. Masz pytanie?Chcesz się ze mną czymś podzielić? NAPISZ DO MNIE! lanzarote.blog@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pogoda na Lanzarote. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pogoda na Lanzarote. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 16 grudnia 2012

Wielki powrót Agatosa na Lanzarote i do sieci, słowo wstępne

Oto jestem - ja i mój nowy komputer, Lanzarote pod stopami, piękne kanaryjskie niebo nade mną, w powietrzu wieczorny chłód, godzina 18:23 czasu lokalnego. Siedzę w moim zeszłorocznym miejscu pracy, zaraz obok szkółek windsurfingu przy plaży Las Cucharas. Zmierzcha. Z głośników przyjemnie przygrywa mi reggae, świeczka na stole pali się leniwie, delikatny wiatr bawi się flagami Fanatic. Spokój i cisza...

Ostatnie dni były przepiękne, z dzisiejszym włącznie - brak chmur i (prawie) wiatru, słońce, temperatura na plaży bliska tej wakacyjnej - po prostu miło.

Podnosi mnie to na duchu, bo dalekie jest od tego, co przywitało mnie, gdy wróciłam z wakacji, z Polski. A przywitał mnie deszcz, wiatr, chmury, chłód, deszcz, deszcz i deszcz...Taka wczesna Polska jesień, trochę nawet chłodniejsza (!).

Teraz można odetchnąć. Piękna zima. Moja pierwsza bezsnieżna, ciepła i pełna palm. Świąt nie czuje się tu w ogóle. Tzn. ja ich nie czuję, w radio, jak wszędzie "Last Christmas" i inne tego typu hity, w sklepach i barach choinki, na ulicach dekoracje, ale bez śniegu i chłodu to jakoś nie działa. Przynajmniej nie na mnie.

Kończę na dzisiaj moją lanzarotańską opowieść, idę przygotować się do wieczornego wyjścia do knajpki La Palmera, zlokalizowanej w starej części La Villa de Teguise. W niedziele dzieje się tam najwięcej, a ja już dawno nigdzie wieczorem nie wychodziłam..

Dobrego nowego tygodnia !

Agatos





  1. BAR POCO LOCO i SZKÓŁKA WINDSURFINGU - Playa Las Cucharas, Costa Teguise.

    Russel ze szkółki windsurfingu z lampką czerwonego wina, które tutaj zimą nie jest grzane ;)

wtorek, 17 lipca 2012

Lanzarote w lipcu - pogodna relacja pogodowa

Hola!
Wiatr zelżał nieco, a za to napłynęła na wyspy Kanaryjskie fala upałów. Jest naprawdę gorąco. Temperatury sięgają 37 stopni, powietrze pozostaje bardzo suche. Dzisiaj poszłam na plażę - bez wejścia do wody się nie obyło, ochłoda w oceanie wskazana. Wybrałam się o 15:00 z myślą, że upał już nieco zelżeje, ale raczej się myliłam. Biegnąc (bo iść się nie dało) do wody poparzyłam sobie stopy (sic!).

Mieszkam teraz w Arrecife (tłum. Rafa), stolicy wyspy, która nie jest miastem godnym polecenia - jest po prostu brzydka. Ma swoje miejsca, kilka ładnych, typowych dla Kanarów balkoników, zameczek i dość przyjemną plażę (chociaż przy ulicy), ale to na tyle. Reszta to po prostu brudne, brzydkie miasto. Gdyby ktoś się na Lanza wybierał, polecam pojechać do Arrecife na koniec. Albo wcale.

Tyle na dziś, czas na lekką kolację. Aż dziwne, że w tej gorączce chce mi się jeść.

Pozdrowienia GORĄCE dla todos los Polacos mios! :)

poniedziałek, 12 września 2011

Tortilla de papas - ja kontra ziemniaki i jajka

Witajcie Drodzy moi!
Dzień wolny, długi, spokojny, leniwy. Rano sprawy codzienne - pranie, sprzątanie (które co 2 tyg. trafia się mi) a popołudniu wyprawa na Famarę z nadzieją, że prognoza pogody jednak się myli i wiatru nie będzie.

Myliła się moja nadzieja - wiatr był. Chmury też. Dlatego mimo ,że pojechałam spotkać się ze znajomym surferem, który pracuje też czasem jako instruktor, zrezygnowałam z wejścia do wody, bo było mi po prostu chłodno. Poprawiłam trochę technikę wstawania z deski na brzegu i tyle.

Resztę popołudnia spędziłam na przygotowywaniu tortilli,a właściwie czekaniu aż mój znajomy ją przygotuje (znajomy Conejero - urodzony, wychowany na Lanzarote) a ja ją zjem ;)

Co do tortilli ( swoją drogą tortilla czyta się "tortija" - podwójne L czy ta się jak J, przynajmniej w Hiszpanii) w zeszłym tyg. podjęłam wyzwanie zrobienia jednej. Wzięłam przepis, kupiłam składniki (jajka,ziemniaki, cebulę) i przygotowałam się mentalnie.

Wszystko wydawało się proste i piękne - ziemniaki (pyry ;) ) to w końcu specjał mojego polskiego regionu, jajka to jajka a smażenie cebuli mam w małym palcu. Ale życie udowodniło mi,że to wcale nie takie ziemniaki i jajka. Pierwsza tortilla została przeze mnie spalona, druga wyszła lepsza, a trzecia do zjedzenia. Oka nacieszyć się nią nie dało, ale za to dało się trochę nacieszyć żołądek. Trudność polega na nie spaleniu jajek i dobremu usmażeniu czy ugotowaniu wcześniej ziemniaków.  Ponadto właściwe proporcje i doświadczenie -  szczególnie w przewracaniu jej na drugą stronę.

Osobiście tortille uwielbiam i jutro mam zamiar zrobić kolejną. Nie poddam się! Dla tego smaku warto :)
Dobranoc

czwartek, 11 sierpnia 2011

Kalimo, daj żyć!

Oto przyszła ona - wszechogarniająca, dusząca, odzierająca z sił - Kalima czyli piach z marokańskiej części Sahary przysłany do nas wraz z wiatrem. Oto co mówi ciocia Wikipedia:

Kalima jest związana z burzami piaskowymi nad Saharą i transportem pyłów przez wschodnie wiatry. W czasie Kalimy na Wyspach Kanaryjskich widzialność spada (przypomina mgłę) i drobne cząstki pyłu pokrywają ulice, domy i inne obiekty.
Dla mieszkańców Wysp Kanaryjskich Kalima oznacza suche i gorące powietrze i temperaturę która przekracza 40 st. C.

Widoczność rzeczywiście spada znacząco, chociaż to, co jest teraz to podobno i tak nic - tak mówią Tutejsi. Natomiast co do samopoczucia to rzeczywiście - fatalne... Ja osobiście 2 dni temu ewidentnie czułam się na skraju choroby i przespałam 15 h. Wczoraj natomiast w pracy - pomijając jej ogrom i nawał, czułam się zupełnie zdekoncetrowana, bez energii, trzęsły mi się ręce... Zupełnie nie rozumiałam co się ze mną dzieje (tym bardziej po 15h snu!) aż koleżanka z pracy uświadomiła mi - Kalima.

Tej nocy, żeby było ciekawiej, nie mogłam spać mimo niesamowitego zmęczenia. Przekręcałam się z boku na bok aż w końcu z bezsilności o 5 nad ranem weszłam na matę i zrobiłam godzinę jogi i zasnęłam na 2,5 godziny. Dziś jest jakby lepiej, ale postanowiłam też się nie dać. Pójdę popływać, schłodzić się i psychicznie wgram sobie program antykalimowy! No bo tak być nie może!